Kuba wiedział o wszystkim. Pojechał do szpitala, ale narzeczona była nieprzytomna, a nie chciał tracić czasu, więc zgłosił wszystko na policji. Później podjechał do Eweliny żeby zobaczyć jak się czuje, bo z nią też było nie najlepiej.
- Cześć, nie trać czasu, jedź do Małej!
- Byłem, lekarze mieli obchód, ona śpi, zgłosiłem całą sprawę na policję i chciałem Ci przede wszystkim podziękować.
- Nie ma za co.
- Owszem jest. Jak się czujesz? Będziesz musiała złożyć zeznania...
- Muszę? Błagam Cię Jakubie, nie teraz, nie dziś. Mam jeszcze wizytę u lekarza, bo było słabo.
- To dalej, zawijaj, a ja Cię zawiozę i pójdę do lekarzy - oznajmił Kuba.
Okazało się, że Ewelina miała za wysokie ciśnienie, natomiast Martyna martwicę kości udowej i zagrożenie ciąży.
- Ale co to oznacza doktorze?
- Pana narzeczona potrzebuje jeszcze jednego zabiegu, w przeciwnym razie nie będzie mogła chodzić.
- To proszę go zrobić, jeśli trzeba zapłacę.
- Panie Błaszczykowski, żeby wykonać tę operację musi Pan mieć nie tylko pieniądze, ale przytomną żonę niebędącą w ciąży.
- Narzeczoną przepraszam bardzo. Kiedy się obudzi?
- Powinna za tydzień.
- A co z dzieckiem?
- Ciąża jest zagrożona, na wywołanie porodu musimy poczekać jeszcze 2 miesiące.
- Co z operacją?
- Jeżeli jej nie przeprowadzimy w ciągu 2 tygodni to pańska narzeczona może umrzeć, ewentualnie uratujemy dziecko.
- Do cholery jasnej! Ewentualnie to może mnie Pan zabrać na kawę. To jest szpital, tu się leczy.Wy tego nie umiecie! Dzisiaj znajdę lekarza, który przeprowadzi ten zabieg. Ty prostaku, za co Ci płacą... Za kilka godzin przenoszę ich do prywatnej kliniki w Berlinie. Jeśli będzie trzeba pozwę Was do sądu! Pamiętajcie kim jestem!!!- wrzeszczał Błaszczu i wybiegł prosto do sali Martyny. Była blada, nieprzytomna, całkiem inna - po prostu obca. Trzymał ją za rękę...
- Zabrałeś mi rodziców to zostaw mi ich. Błagam! - wręcz łkał mężczyzna.
- Telefon do Ciebie! - wparował Wojtek.
- Tak? Oczywiście doktorze. Naturalnie. Jestem zobowiązany. Biorę wypis i robię przelew. Ile dokładnie? Dobrze, dziękuję, za godzinę, tak, jasne.
- Jesteś wielki, oni muszą żyć! - piłkarz był wręcz uradowany. Załatwił wypis i następnego dnia byli w Berlinie. Usłyszał, że stan dziecka się poprawił, Martyna się niedługo obudzi, ale będzie bardzo cierpieć do końca.
- Co to znaczy doktorze? Wywołujecie poród?
- W mojej klinice na wywołanie porodu musicie Państwo poczekać przynajmniej miesiąc. Jeśli chodzi o jakąkolwiek operację to trzeba zaczekać do porodu.
- To o jaki koniec chodzi? - dopytywał się mężczyzna.
- Przepraszam na chwilę. - doktor poszedł na wezwanie do pacjenta, a Kuba znów do Małej.
- Wie Pan co to fair play? - zapytał go po chwili stojący obok doktor.
- No jasne przecież jestem piłkarzem.
- Dlatego pytam.
- A co w związku z tym? O co chodzi?
- Pan zostawi Ci dziecko, a zabierze narzeczoną. Nie sprzeciwiaj się mu, daj jej odejść i kochaj ją. Słyszy mnie Pan? Halo? Utrata przytomności, szybko! - Jakub przez chwilę myślał, że śni albo, że mu się wydaje... Jednak to nie był sen... Chora narzeczona, dziecko, brak sukcesów w piłce- owe rzeczy działy się w ich życiu. Mijały tygodnie - Martyna poroniła, ledwo uszła z życiem, a dodatkowo rozwinęła się u niej sepsa i cały czas była nieprzytomna.
Dziękuję za cierpliwość przede wszystkim! Sorry, za taki długo odstęp czasu, ale najpierw miałam na głowie wyprawienie urodzin, jakiś rzeczy do zrobienia w domu, baaaaardzooo niespodziewane wakacje nad morzem i przyjazd taty, także wykorzystałam malutką chwilkę dla siebie, aby tu coś wrzucić. Teraz będę bardziej systematyczna- mam nadzieję!
Pozdrawiam!
Piłkareczka... ;-)
No nareszcie ale już cię gonie żebyś pisała następny :)
OdpowiedzUsuńSmileee...
Następny jest jeszcze nieskończony :D
UsuńO ja cie.. To się porobiło... No nie mogę, Martyna może nie przeżyć! Już lepiej, żeby to dziecko nie przeżyło niż Martyna. Najlepiej, to by było gdyby oboje przeżyli no ale nie można mieć wszystkiego :D
OdpowiedzUsuńSpoko, spoko, wybaczam Ci tą długą nieobecność :D I jak Ci się udały wakacje nad morzem? ;) Ja z nad morza przyjechałam w niedzielę, a ciągle mam tak spalone plecy, jakaś masakra -.- Myślałam, że po kilku dniach nie będzie tego tak widać, no ale przeliczyłam się :D A w jakiej miejscowości byłaś? Bo może byłyśmy w tej samej :DD
Pozdrawiam i czekam na next ;]
No wiadome, nie można mieć wszystkiego. Na pewno ktoś tam przeżyje - nie bój się, nie pozabijam wszystkich, bo zostałby tylko Szczęsny ;D A co mi z niego?
UsuńWakacje świetne!! Fajne imprezy, poznałam dwóch fajnych chłopaków, z jednym się nawet całowałam.... Ojjj działo się w te summer, działo. Chcę jeszcze! Miałam jechać jeszcze z rodzicami do Karpacza, ale terminy się zbiegły i pojechali beze mnie - może dobrze, bo nie cierpię gór za bardzo :P Ja się nie spaliłam, bo siedziałam więcej w wodzie niż na słońcu, w dwóch miejscach trochę mi skóra zeszła, ale to szczegół - wyglądam jak murzyn i jadę w przyszłym tygodniu do dermatologa, mam nadzieję, że mi się nie doczepi do wyglądu skóry po wakacjach xD Jakdla mnie to mogłabym być nad morzem 10 dni, a nie 8, no, ale dobra :) Byłam w Ustroniu Morskim - bardzo polecam, plaża bez kamieni, w wodzie względnie płytko (dopiero za czerwoną boją możesz sobie spokojnie pływać), mega duża miejscowość (przeszliśmy chyba 1/3 całości), jest park linowy, korty tenisowe,także jak nie ma pogody jest co robić, 14 miejsc na plażę, fajne restauracje - bardzo rodzinne miasto, a wieczorami świetne imprezy i przede wszystkim bez żadnych bójek itd. Aaaach morze, morze - jedziemy jeszcze raz? ;D
A jak tam Twoje wakacje? Gdzie byłaś? Jak wrażenia? Poznałaś tam kogoś? Opowiadaj! :P
Co ci ze Szczęsnego??? Kurwa ja ci to na osobności wytłumacze
UsuńWiem, wieem. Bez nerwów, spokojnie, nie uśmiercę go na pewno ;-) No, ale pomyśl - co mi z jednego bohatera? Bez dziewczyny, dziecka - mam wszystko od nowa zaczynać?! Chyba na głowę upadłaś kobieto! :P
UsuńA moje wakacje nad morzem również należą do udanych ;) Pojechałam z grupą znajomych do Jastarni. Ogólnie fajne miejsce, plaża też cudowna. Mi niestety jednego dnia coś wpadło do głowy, żeby cały dzień na owej plaży przeleżeć - no i mam efekty - czyli plecy z których mocno schodzi skóra. A żeby to tylko z pleców :D Na szczęście następnego dnia się opamiętałam i wtedy siedziałam już tylko w wodzie :D
UsuńDużo chodziliśmy po Jastarni, pływaliśmy statkiem do Gdyni, tam zwiedzaliśmy akwarium gdyńskie i takie tam inne, pływaliśmy motorówką (z której na zakręcie mało co nie wypadłam, bo koleś nie dość, że szybko jeździł to tak "skakał" po tej wodzie, na zakrętach tą motorówką przechylał i wgl :D ) no i to tak z grubsza, ogólnie jeszcze dużo by opowiadać ;) Jedyne co mi się rzuciło w oczy, to to, że w trójmieście oraz w Jastarni jest tyle straganów jak na jakimś bazarze :D Normalnie stragan na straganie :D
Ja z chęcią pojechałabym jeszcze raz ;)
Hehe, w sumie Szczęsny sam by nie został - bo jest jeszcze Kuba :D
A co do Szczęsnego i Kuby- pamiętaj, że Kubie też się coś stało pod koniec rozdziału, a miałam na myśli wszystkich chorych ;D
UsuńZe znajomymi - fajnie ;D Ja tam za rok wyciągam rodziców do Ustronia - na imprezy już mnie i tak powinni puścić, a ze mną nie pójdą, bo przecież byliby zbulwersowani moim zachowaniem :P Jeśli im obiecam, że nic nie wypiję to będzie ok, ale z tym może być problem... No nic mam rok czasu, aby ich przygotować na wyjście do Malibu i ponowne spotkanie z Gregorym ;D Oooo, jak będziesz kiedyś w Ustroniu Morskim to koniecznie idź do tego klubu - na Rolnej jest w pobliżu głównego zejścia na plażę i wyjazdu z miasta (taka mega długa główna ulica :P). Muszę tam jechać - najlepiej by było na forever, ale dobra, wystarczy mi te 8 dni xD Ja raczej nie lubię zwiedzać, ale kocham się opalać, kąpać, imprezować i spacerować po nocach :)) No i jeszcze oczywiście miałabym jeden cel - wiem gdzie mieszka Grzesiek, więc mam go odwiedzić jak będę w przyszłym roku. Tzn. on jeszcze nie wie, ale się dowie jak wejdzie kiedyś na fejsa ;D Chciałam na motorówkę, ale stwierdziliśmy, że nie idziemy, a statkiem już pływałam, tyle, że na jeziorach, więc teraz nawet o tym nie wspominałam :) W Ustroniu też jest trochę straganów, ale więcej restauracji, barów, sklepów i klubów, a przede wszystkim mają świetne promocje :D Chcę jeszcze tam! I to najlepiej teraz :D Moi rodzice o ile mnie puszczą z przyjaciółmi to jak będę miała 18, ale jak bd. mieć 17 to ich zaalarmuję, że bym chciała, więc może byliby przychylni - gdybym ewentualnie miała jakiegoś chłopaka to pewnie by mnie z nim puścili :P Mogę zapytać le kosztowały Cię te wakacje? ;D Nie no sorry, że tak bezpośrednio, ale jestem po prostu ciekawa czy koszta wakacji bez rodziców z wujostwem wyrównują się kosztom wyjazdu ze znajomymi. Oczywiście się zrewanżuję :P
OdpowiedzUsuńTak ogólnie to płaciłam niewiele ponad 500 zł ;) To tak za wyżywienie i nocleg, (bo my wynajęliśmy domek), oraz za przejazd pociągiem ;) I to było na 7 dni (znaczy chyba nocy, bo to się chyba za noce liczy?) Nie powiem, żeby tam były jakieś rewelacyjne warunki lub genialne jedzenie , ale za taką cenę nie narzekam :) A i ten domek to bez łazienki, bo łazienki to były w oddzielnym budynku (praktycznie kilka metrów obok) Także wiesz - to było tak najtańszym kosztem, gdyby wynająć jakiś domek w lepszych warunkach itp . itd. to byłoby drożej.
UsuńJa płaciłam ok. 700 zł. To tak w sumie za pokój i jedzenie, nooo kupiłam sobie jeszcze bluzkę. Do przejazdu się nie dorzucałam, to była działka wujka :D Też byliśmy na te 7 nocy i może wyszło drożej dlatego, że mieliśmy pokój z łazienką, a dodatkowo był dość wysoki standard - nie ja wybierałam, ja tylko zaakceptowałam jako jedna z wielu :P Co do tego wyżywienia to my np. robiliśmy sobie sami śniadania, a chodziliśmy na obiadokolacje, także różnie z tym bywało.
OdpowiedzUsuń