Kuba przeszedł poważną operację serca inie odzyskał przytomności. Tymczasem Ewelina miała zagrożoną ciążę, natomiast Wojtek nie wyrabiał i miał dość. Po 2 tygodniach od operacji Jakub się obudził. W tym czasie również udało się to Małej, z którą nie było zbyt dużego kontaktu z powodu choroby i szoku.
- Miał Pan poważną operację i mógł Pan umrzeć.
- Chcę ją zobaczyć. - powiedział przerywanym głosem piłkarz.
- To niemożliwe, nie wolno Panu wstawać.
- Doktorze, nie widziałem jej ponad miesiąc, a poza tym są jeszcze wózki. - lekarz dał się ubłagać i na wózku z całym sprzętem podtrzymującym kapitana przy życiu, przetransportowano go do narzeczonej. Był tak słaby, że po drodze prawie zasnął.
- Kubuś? Co Ci się stało? Nic Pan nie mówił!! - wrzasnęła Martyna.
- Nic wielkiego. Jak się czujesz?
- Straciliśmy ją. To była dziewczynka...
- Nie płacz kochanie.
- Kuba. Nie! - Mała zdołała tylko dotknąć dłoni osuwającego się mężczyzny i była świadkiem jego (na szczęście) udanej akcji reanimacyjnej co sprawiło wielki wstrząs dla jej psychiki. Na pocieszenie na jej sali pojawiła się Ewelina z Wojtkiem.
- Tylko szybko kochanie, Pan doktor nie pozwolił na długo.- upomniał Szczęsny, a Ew. usiadła obok przyjaciółki.
- Cześć. Jak tam? - pyta Małą Ewelina.
Martyna nic nie powiedziała tylko się rozpłakała.
- Straciłam ją... Nasza córeczka byłaby piękna. Moje włosy, oczy Kuby, a teraz nie mam nic. On tu leżał, o mało nie umarł. - szlochała dziewczyna.
- Spokojnie. - Ew. musiała wyjść, bo do "akcji" wkroczył lekarz. Martyna dochodziła do siebie, podobnie Kuba, oboje teraz zasnęli, ale było wszystko ok.
- Kiedy znowu zagra? - pytał trener lekarzy.
- Przynajmniej pół roku odpoczynku. No 3 miesiące jak przy jego zdrowiu. Napije się Pan?
- Z chęcią. - zgodził się trener.
W tym czasie narzeczeni się obudzili, byli razem na sali i trzymali się za ręce. Doszli do wniosku, że biorą ślub, wylatują w ciepłe kraje i zapominają o tym co było.
- To jest miłość!
- Ba... - ucałował Ew. w czoło Szczęsny i oślepiły ich flesze. Dziennikarze wtargnęli do kliniki, fotografowali Błaszczykowskiego i chcieli, aby ten udzielił im wywiadu. Jednak Kuba był zbyt słaby i nie pozwolił reporterom na zdjęcia.
- Kocham Cię. - szepnęła słabym głosem Mała.
- Ja Ciebie też, słońce. - powiedział Błaszczu, gdy opuszczali szpital tydzień później.
- Trzeba mi dwóch rzeczy - prysznica i dobrego seksu!
- Weź... Ja nie chcę, a poza tym Ty nie możesz. - upomniała narzeczonego Martyna.
- Ta co się boi o moje serducho. Chodź się kąpać, a nie matka! - krzyknął spod prysznica Błaszczykowski, a w tym czasie do pokoju hotelowego weszli piłkarze. Jakub usłyszał płacz i przestraszony zobaczył płaczącą Martynę pod ścianą.
- Ej co jest?
- Wytrzyj się. Nie będę matką i nią nie jestem.
- Nie, nie wytrę się, bo mamy się kąpać, prawda? A poza tym jesteś matką i to na pełen etat.
- Ciekawe czyją... - szlochała dziewczyna.
- Moją! Chodź się kąpać i pójdziemy spać. I mnie nie denerwuj. - po tych słowach zakochani wzięli wspólny prysznic.
W końcu wyszli z łazienki - Martyna w piżamie, a Jakub w spodenkach z opatrunkiem na pół klatki piersiowej.
- Jak miło Was widzieć!
- Wracajcie do zdrowia!
- No, stary, gdzie ten Twój kaloryfer?
- Napijmy się! - zaproponowali piłkarze.
- Ja odpadam, biorę leki, to samo Martyna. Innym razem.
- A tak w ogóle to co Ci było kapitanie? - Błaszczu po omacku szukał łóżka bądź ściany, w ostatniej chwili wsparł się Roberta.
- Co jest, Kuba? - zaniepokoił się Lewy, a Mała zaczęła płakać.
Macie kolejny rozdział ;-) Sorry, że tyle to trwało, ale ostatnio pojawiły się u mnie małe kłopoty zdrowotne, więc... Póki co chwytam się wszystkich sposobów, które mogą mi pomóc, ale mam nadzieję, że sprawa wyjaśni się w środę ;) Jeśli jutro będzie brzydka pogoda to coś powinnam wrzucić...
Pozdrawiam!
Piłkareczka... ;-)
Jesteś górą, ty dodałaś a ja nie. Szczerze to po rozmowie z tb miałam takiego lenia ze nie wstałam z łóżka do 20. :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Smileee...
Uhuhuu ;D Czekam na Twój rozdział ;-)) Lovee... ;)
UsuńFajna część :) Szkoda, że Martyna straciła dziecko, no ale ważne, że dziewczyna żyje ;) Mam nadzieję, że ona jak i Kuba szybko wyzdrowieją :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dziękuję ;-)Wcześniej była insynuacja, że nie można mieć wszystkiego, więc musiałam wybrać kto ocaleje. Powinni, powinni, Kuba musi zacząć grać w końcu ;D
UsuńHej, kiedy następny? :)
OdpowiedzUsuńJuż jest ;)
OdpowiedzUsuń