Następnego dnia był już nieco spokojniejszy, ale po nocy spędzonej na szpitalnym korytarzu czuł się tragicznie. Z samego rana udało mu się wejść do dziewczyny.
- Hej, jak się czujesz? -wyszeptał jej do ucha. Martyna otworzyła oczy i niechętnie spojrzała na chłopaka.
- Po co tu przyszedłeś?
- Dla Ciebie głuptasie, czemu pytasz?
- Skoro go nie chcesz to wyjdź.
- Słońce, przecież ja nic takiego nie powiedziałem.
- Wyjdź.
- Na pewno?
- Wyjdź. - po raz kolejny oznajmiła Mała. Kuba wyszedł, wsiadł do samochodu i odjechał. Zatrzymał się nad rzeką i siedział tam do późna. W środku nocy wrócił do domu.
- Gdzie Ty byłeś?
- Daj spokój stary. - powiedział niechętnie Jakub i poszedł do siebie. Nie umiał usnąć - resztę nocy spędził na wpatrywaniu się w licealne zdjęcie z kolegami i NIĄ. Wstał z samego rana, poszedł pobiegać, a później na trening. Jednak trener odesłał go do domu. Usiadł na kanapie, przed oczami miał pustkę. Po godzinie wyszedł na spacer do parku, gdzie spotkał kolegów.
- Co tam?
- Jak żyjesz? - pytali koledzy.
- Dajcie spokój, nie chce mi się gadać.
- O, nie! Pójdziemy na piwo i wszystko nam opowiesz.
- Nie piję.
- A no tak, zapomniałem. - zaśmiał się Robert.
- To koniec, rzuciła mnie. Nie chcę dziecka, nie chcę jej. Nawet nie dała mi dojść do słowa.
- To czemu twierdzi, że nie chcesz dziecka?
- Żartowaliśmy z Kubą odnośnie tego, który wpadł. - oznajmił milczący dotąd Wojtek.
- To przez Ciebie nie chce mnie widzieć! To wszystko przez Ciebie. Nienawidzę Cię! - wykrzyczał Jakub w stronę Szczęsnego i odszedł. Pojechał do szpitala, chciał postawić sprawę jasno. Wszedł do sali, w której leżała dziewczyna.
- Kuba, musisz mi coś powiedzieć... - zaczęła Martyna.
- Jedyne co muszę to Cię stąd zabrać. Wróć... Was zabrać! - po chwili zakochani oddali sobie namiętny pocałunek, a po 2 godzinach wyszli ze szpitala. Błaszczykowski zabrał dziewczynę na kolację, a później na spacer pod gwiazdami.
- Zimno Ci? - zapytał Małą i okrył ją swoją bluzą.
- Nie trzeba, ale dzięki. Jak tam Wojtek i Ew?
- Nie wiem, chyba po staremu. Czemu to zrobiłaś? - spytał piłkarz.
- Bo Cię kocham. - wyszeptała i rozpłakała się tuląc się do jego torsu. Aby nieco uspokoić dziewczynę Kuba oddał jej kilka delikatnych pocałunków. Po wszystkim oboje wstali i wtuleni w siebie poszli do domu. Usłyszeli krzyki, więc jakiś instynkt kazał Jakubowi odprowadzić i przenocować dziewczynę wraz z sobą w "hotelu dla pracowników i piłkarzy". W Mariocie wzięli kartę i poszli do pokoju, Martyna wzięła prysznic, a Błaszczykowski w tym czasie spakował się na trening.Dziewczyna usiadła mu na kolanach, po czym zasnęła, a jej brązowe fale opadły na jego umięśnione barki. Piłkarz ostrożnie ułożył dziewczynę po czym cichaczem wyszedł z hotelu przekazując tym samym opiekę nad ukochaną "ludziom" z Mariotu. Tymczasem w domu...
- Nienawidzę Cię, słyszysz?! Chcę jechać to jadę, nie będziesz mną rządzić! Kiedy mnie nie ma, to myślisz, że co?! Wiem o wszystkim! O tych Twoich wieczornych zajęciach i facetach, którzy śpią w moim łóżku. - wyrzucał Wojtek po czym po raz kolejny uderzył Ewelinę, tzn. próbował: przeszkodził mu w tym Kuba mocno chwytając przegub jego dłoni.
- Co jest?! - próbował wyrwać się piłkarz koledze.
- Niespodzianka! Czy ja zawsze muszę trafiać na takich debili... Wyjdź! - krzyknął Jakub w stronę Ew i rzucił jej klucz do pokoju w hotelu. Przyjaciele zostali sami.
- Co Ty tu robisz? Czemu się w to mieszasz?!
- Uspokój się. Straciłem jednego przyjaciela, więc chociaż jednego chciałbym zachować. Idź pod prysznic później pogadamy. - rozkazał Błaszczykowski i pomyślał o Robercie, który poszedł do przeciwników... Zerwali kontakt. Póki co zajął się zaparzaniem kawy, gdy Wojtek przyszedł już była gotowa.
- Brałeś coś? - spytał kapitan bez ogródek.
- Taa... Środki dopingujące, a później trochę wypiłem.
- Tak myślałem. Dwie rzeczy: sportowcy radzą sobie bez dopingów, ale to i tak nie powód żebyś ją bił.
- Nie wiesz o co chodzi. Wszyscy to mają. - widziałeś? Sprzedaje się! - Wojtek rzucił ulotką w Kubę.
Sorry, za długą nieobecność, ale święta itd. ;-) Macie kolejny rozdział ;-))
Pozdrawiam!
Piłkareczka :)
niedziela, 31 marca 2013
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział IX
Bez zastanowienia wzięła telefon i rzuciła nim w lustro w łazience - potłukło. Chwyciła w dłoń kawałek szkła, przyglądała się mu długo, aż w końcu kilkakrotnie przejechała nim po obu nadgarstkach. Siedziała oparta o ścianę, płacząc, krwawiąc i po raz pierwszy czuła się wyzwolona, udało jej się uciec od problemów. Traciła przytomność, czuła ból. W pewnym momencie do pokoju wszedł Kuba, Wojtek i Ewelina.
- Nikogo tu nie ma. - powiedział Wojtek.
- Musi tu być!
- Jakubie, spokojnie, ktoś jest w łazience. - oznajmiła Ew i zapukała - raz, drugi, trzeci - nic.
- To bez sensu! Wyważmy drzwi!
- Niech będzie. - zgodził się Błaszczu, a do pokoju wszedł Mierzejewski.
- O! Cześć, gdzie Martyna?
- Chyba tutaj... Nie gadaj tylko pomóż im tam wejść.
- Sami też dalibyśmy radę. - przekomarzał się Szczęsny i po chwili znaleźli się w środku. Byli w szoku. Kuba wziął dziewczynę na ręce i bezpiecznie ułożył na podłodze. Otworzyła na chwilę oczy...
- Dzwoń po karetkę. - zwrócił się mężczyzna do Mierzejewskiego.
- Załóż jej coś uciskowego. - poradził Wojtek przytulając płaczącą i przestraszoną Ewelinę. Błaszczykowski bez namysłu sprawnie zawiązał na rękach Małej "ręcznikowy" węzeł.
- Słyszysz mnie? Wszystko będzie dobrze zobaczysz. Nie zostawiaj mnie. - mówił machinalnie Kuba.
- Gdzie ta cholerna karetka?! - po chwili do hotelu weszli sanitariusze; zaczęli reanimować dziewczynę.
- Jakub, chodź stąd. - spojrzał na załamanego kolegę Wojtek.
- Zostaw mnie.
- Nie rozumiesz, że i tak nic nie zrobisz?!
- Jadę do szpitala.
- Jedź do domu. - doradziła Ew.
- Daj spokój! - krzyknął piłkarz i pojechał do warszawskiej kliniki. Byli na miejscu gdy przewieziono ją na salę. Była nieprzytomna.
- Co z nią? - spytał lekarza Błaszczykowski.
- W porządku. Za kilka godzin się obudzi. Nie wchodźcie od niej, musi odpoczywać.
- Dziękujemy. - powiedzieli wszyscy przybyli. Dochodziła 3 nad ranem kiedy część towarzystwa w postaci Wojtka postanowili pojechać do domu.
- Kuba, jedź z nami.
- A co jeżeli się obudzi?
- Wtedy doktor do Ciebie zadzwoni. Mamy treningi, nie możesz nawalać.
- Niech Ci będzie. - zgodził się przemęczony kapitan.
- Dasz się przejechać?
- Trzymaj! - odkrzyknął Jakub i rzucił kluczyki Wojtkowi. Po godzinie byli na miejscu.
- O 6 wstajemy! - zawołał Szczęsny. Błaszczykowski zasnął po kilku minutach. 2 godziny snu i wszyscy byli niemal nieprzytomni. Piłkarze pojechali na trening. Skończył się o 10.
- Mogę na słówko? - spytał trener Kubę.
- Co się stało?
- Masz wolne dzisiaj i jutro. To samo Szczęsny. Wyśpijcie się!
- No to fajnie. Widzimy się za 2 dni. - zakończył jeden z nich.
Jakub i Wojciech postanowili skorzystać z wolnego i oboje pojechali do domu, aby odpocząć i wreszcie przestać myśleć o problemach.
- Nie no stary, ja tak nie mogę, wysiadaj!
- Czemu niby? Przecież była umowa, gdyby coś było nie tak to dostałbyś wiadomość.
- Wysiadasz czy jedziesz?
- Jadę, tylko skoczę po telefon.
- Dobra, tylko szybko. - pospieszył Kuba.
Po 2 godzinach byli w szpitalu - przebicie się przez warszawskie korki było czymś zupełnie nieosiągalnym.
- Jest coś nowego? - spytał Jakub podając kawę przyjaciółkom dziewczyny, których prawie wcale nie znał.
- Na razie nic, obudziła się. - oznajmiła jedna z nich.
- Mogę tam wejść? - zwrócił się piłkarz do lekarza.
- Niestety nie, musi odpoczywać. Potrzebna jest krew; nikt nie ma tej samej grupy.
- Ja mam! - ucieszył się Kuba po czym poszedł oddać krew.
Sorry za małe spóźnienie, ale przez cały weekend (do dzisiaj) wykonywałam zaległe prace z plastyki i techniki, a ponadto przygotowywałam się do dzisiejszego konkursu ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka... ;-)
- Nikogo tu nie ma. - powiedział Wojtek.
- Musi tu być!
- Jakubie, spokojnie, ktoś jest w łazience. - oznajmiła Ew i zapukała - raz, drugi, trzeci - nic.
- To bez sensu! Wyważmy drzwi!
- Niech będzie. - zgodził się Błaszczu, a do pokoju wszedł Mierzejewski.
- O! Cześć, gdzie Martyna?
- Chyba tutaj... Nie gadaj tylko pomóż im tam wejść.
- Sami też dalibyśmy radę. - przekomarzał się Szczęsny i po chwili znaleźli się w środku. Byli w szoku. Kuba wziął dziewczynę na ręce i bezpiecznie ułożył na podłodze. Otworzyła na chwilę oczy...
- Dzwoń po karetkę. - zwrócił się mężczyzna do Mierzejewskiego.
- Załóż jej coś uciskowego. - poradził Wojtek przytulając płaczącą i przestraszoną Ewelinę. Błaszczykowski bez namysłu sprawnie zawiązał na rękach Małej "ręcznikowy" węzeł.
- Słyszysz mnie? Wszystko będzie dobrze zobaczysz. Nie zostawiaj mnie. - mówił machinalnie Kuba.
- Gdzie ta cholerna karetka?! - po chwili do hotelu weszli sanitariusze; zaczęli reanimować dziewczynę.
- Jakub, chodź stąd. - spojrzał na załamanego kolegę Wojtek.
- Zostaw mnie.
- Nie rozumiesz, że i tak nic nie zrobisz?!
- Jadę do szpitala.
- Jedź do domu. - doradziła Ew.
- Daj spokój! - krzyknął piłkarz i pojechał do warszawskiej kliniki. Byli na miejscu gdy przewieziono ją na salę. Była nieprzytomna.
- Co z nią? - spytał lekarza Błaszczykowski.
- W porządku. Za kilka godzin się obudzi. Nie wchodźcie od niej, musi odpoczywać.
- Dziękujemy. - powiedzieli wszyscy przybyli. Dochodziła 3 nad ranem kiedy część towarzystwa w postaci Wojtka postanowili pojechać do domu.
- Kuba, jedź z nami.
- A co jeżeli się obudzi?
- Wtedy doktor do Ciebie zadzwoni. Mamy treningi, nie możesz nawalać.
- Niech Ci będzie. - zgodził się przemęczony kapitan.
- Dasz się przejechać?
- Trzymaj! - odkrzyknął Jakub i rzucił kluczyki Wojtkowi. Po godzinie byli na miejscu.
- O 6 wstajemy! - zawołał Szczęsny. Błaszczykowski zasnął po kilku minutach. 2 godziny snu i wszyscy byli niemal nieprzytomni. Piłkarze pojechali na trening. Skończył się o 10.
- Mogę na słówko? - spytał trener Kubę.
- Co się stało?
- Masz wolne dzisiaj i jutro. To samo Szczęsny. Wyśpijcie się!
- No to fajnie. Widzimy się za 2 dni. - zakończył jeden z nich.
Jakub i Wojciech postanowili skorzystać z wolnego i oboje pojechali do domu, aby odpocząć i wreszcie przestać myśleć o problemach.
- Nie no stary, ja tak nie mogę, wysiadaj!
- Czemu niby? Przecież była umowa, gdyby coś było nie tak to dostałbyś wiadomość.
- Wysiadasz czy jedziesz?
- Jadę, tylko skoczę po telefon.
- Dobra, tylko szybko. - pospieszył Kuba.
Po 2 godzinach byli w szpitalu - przebicie się przez warszawskie korki było czymś zupełnie nieosiągalnym.
- Jest coś nowego? - spytał Jakub podając kawę przyjaciółkom dziewczyny, których prawie wcale nie znał.
- Na razie nic, obudziła się. - oznajmiła jedna z nich.
- Mogę tam wejść? - zwrócił się piłkarz do lekarza.
- Niestety nie, musi odpoczywać. Potrzebna jest krew; nikt nie ma tej samej grupy.
- Ja mam! - ucieszył się Kuba po czym poszedł oddać krew.
Sorry za małe spóźnienie, ale przez cały weekend (do dzisiaj) wykonywałam zaległe prace z plastyki i techniki, a ponadto przygotowywałam się do dzisiejszego konkursu ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka... ;-)
poniedziałek, 11 marca 2013
Rozdział VIII
- Kuba...
- Doba dobra. Jestem bardzo zły, ale nie mówmy o tym.
- Ahaa...
- A jak się czujesz? Z tego co widziałem w nocy to było kiepsko.
- Nie najlepiej, chyba się czymś zatrułam.
- No nic, zdrowiej, zadzwonię jutro. Późno już.
- Ej, a buzi? Bez tego nie zasnę.
- Już dostałaś. Pa!
- No pa! - pożegnali się, Kuba wrócił do hotelu i poszedł spać, a Martyna wzięła szybki prysznic i relaksowała się przy kubku kakao. Następnego dnia Kuba nie rozmawiał z kolegami. Oddał się w całości pracy i treningom. Do hotelu wrócił wieczorem i spostrzegł, że nie ma Roberta. Nie obchodziło go to za bardzo, był na niego wściekły. Zadzwonił do Martyny, ale nie odbierała. Pozostał Wojtek.
- Hej stary, jak tam oko?
- Dobrze, dobrze. Nieźle nagadałeś Lewemu. Prawidłowo!
- Dzięki, dzięki. Jak tam nasze panie?
- W porządku chyba. Nie było mnie w domu od 2 dni, odwala im w tym Arsenalu.
- Tak samo u nas, ale olać. Damy radę. Co z Ew?
- Stary, niebo na ziemi!
- Muszę kończyć, oszczędź szczegółów.
- Szczegóły na żywo... - kolejnego dnia Martyna z Eweliną wstały dość wcześnie. Ew poszła do apteki i kupiła coś na kaca oraz test ciążowy. Po wczorajszej nocy w dyskotece były ledwo przytomne.
- Pamiętasz coś? - spytała Martynę, która wyszła z pokoju dopiero o 16.
- Powrót do domu, albo zmianę klubu, nie wiem film mi się urwał pod koniec.
- Ja nic nie ogarniam.
- Mhmm. O cholera! Kuba dzwonił 40 razy! - mówiąc to pobiegła do łazienki. Bóle brzucha nie dawały jej spokoju od tygodnia.
- Zrób wreszcie ten cholerny test! - krzyknęła Ew przez drzwi. Gdy weszła do łazienki zobaczyła siedzącą w kącie dziewczynę.
- Ej, co jest Mała?
- Nic, boję się. Jak będzie pozytywny, to...
- To wtedy zobaczymy co dalej.
- Dobra, daj to.
- Zostać z Tobą?
- Nie. - Martyna została sama i zrobiła test. Wyszła z łazienki, czekając na wynik zastanawiała się czy nie zadzwonić do Jakuba.
- Niespodzianka! - krzyknęli Kuba i Wojtek. Dziewczyny rzuciły im się na szyje.
- Ew, trzy minuty! - Mała pobiegła do łazienki, a Ewelina rzuciła chłopakom tylko 2 słowa:
- Test ciążowy!
- O jaa stary... Wpadłeś! - powiedział Błaszczykowski.
- No chyba Ty!
- Akurat! - dziewczyny były w łazience. Tak jak myślały - pozytywny. Ewelina przytuliła przyjaciółkę, a ta nie wiedziała co zrobić.
- Co ja mu powiem? - mówiła przez łzy.
- Spokojnie, załatwimy to. -powiedziała Ew i postanowiła zawołać Kubę.
- Ej, co ich tak długo nie ma? - gorączkowali się piłkarze. Postanowili pójść na górę. Dziewczyny były w pokoju.
- Wojtek musimy pogadać. - mrugnęła porozumiewawczo okiem Ew.
- Aaa... Stary, wpadłeś!- zaśmiał się piłkarz Borussii i został sam na sam z dziewczyną. Martyna stała w oknie, a Błaszczu przytulił się do niej.
- Jak tam?
- Jakub, jestem w ciąży. - powiedziała patrząc mu w oczy.
- Co?
- To co słyszysz.
- Chcesz to dziecko?
- Jak możesz.
- Ono jest moje?
- Kuba! Nienawidzę Cię! - wykrzyknęła dziewczyna i wybiegła z pokoju. Piłkarz pobiegł za swoją dziewczyną na ulicę, jednak dopadł go trener z ważną sprawą. Wojtek znający sytuację ruszył za przyjaciółką, nie znalazł jej. Mała dotarła do hotelu piłkarzy. "Nie znajdą mnie tutaj." - myślała dziewczyna.
- Co tu robisz? - spytał Łukasz.
- Mogę tu przekimać?
- Jasne, przecież masz tu łóżko. - powiedzieli koledzy. Kuba, Wojtek i Ewelina szukali Martyny przez resztę wieczoru.
- Chodźmy spać, pewnie jest u jakiejś koleżanki.
- Oby, to wszystko przeze mnie.
- Kuba, wrzuć na luz, będzie dobrze. - powiedzieli Ew i Wojtek, rozeszli się do swoich pokoi. Błaszczykowski napisał do dziewczyny, ale zrozumiał, że to na nic, bo zostawiła telefon w domu. Nazajutrz nie poszedł na trening, tylko wyruszył na poszukiwania. Mała poszła do pracy, ale wszyscy już o TYM mówili.
- Puściła się i teraz wkręca Kubę w dziecko!
- Taa... Jak każda napalona fanka! - usłyszała strzępki rozmów Martyna. Wracając do hotelu spotkała swojego chłopaka, akurat była przy wejściu, nie widział jej (chyba). Znalazła w barku butelkę czerwonego wina, wypiła lampkę - nie smakowało jej. Poszła do łazienki, zamknęła się na klucz i nagle zadzwonił telefon Mierzejewskiego. Wyszła i spojrzała na wyświetlacz - Jakub.
Sorry za małe opóźnienie, ale wczoraj miałam trochę lekcji i dodatkowo wyjazd do galerii i kina także wróciłam dość późno do domu ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka...
- Doba dobra. Jestem bardzo zły, ale nie mówmy o tym.
- Ahaa...
- A jak się czujesz? Z tego co widziałem w nocy to było kiepsko.
- Nie najlepiej, chyba się czymś zatrułam.
- No nic, zdrowiej, zadzwonię jutro. Późno już.
- Ej, a buzi? Bez tego nie zasnę.
- Już dostałaś. Pa!
- No pa! - pożegnali się, Kuba wrócił do hotelu i poszedł spać, a Martyna wzięła szybki prysznic i relaksowała się przy kubku kakao. Następnego dnia Kuba nie rozmawiał z kolegami. Oddał się w całości pracy i treningom. Do hotelu wrócił wieczorem i spostrzegł, że nie ma Roberta. Nie obchodziło go to za bardzo, był na niego wściekły. Zadzwonił do Martyny, ale nie odbierała. Pozostał Wojtek.
- Hej stary, jak tam oko?
- Dobrze, dobrze. Nieźle nagadałeś Lewemu. Prawidłowo!
- Dzięki, dzięki. Jak tam nasze panie?
- W porządku chyba. Nie było mnie w domu od 2 dni, odwala im w tym Arsenalu.
- Tak samo u nas, ale olać. Damy radę. Co z Ew?
- Stary, niebo na ziemi!
- Muszę kończyć, oszczędź szczegółów.
- Szczegóły na żywo... - kolejnego dnia Martyna z Eweliną wstały dość wcześnie. Ew poszła do apteki i kupiła coś na kaca oraz test ciążowy. Po wczorajszej nocy w dyskotece były ledwo przytomne.
- Pamiętasz coś? - spytała Martynę, która wyszła z pokoju dopiero o 16.
- Powrót do domu, albo zmianę klubu, nie wiem film mi się urwał pod koniec.
- Ja nic nie ogarniam.
- Mhmm. O cholera! Kuba dzwonił 40 razy! - mówiąc to pobiegła do łazienki. Bóle brzucha nie dawały jej spokoju od tygodnia.
- Zrób wreszcie ten cholerny test! - krzyknęła Ew przez drzwi. Gdy weszła do łazienki zobaczyła siedzącą w kącie dziewczynę.
- Ej, co jest Mała?
- Nic, boję się. Jak będzie pozytywny, to...
- To wtedy zobaczymy co dalej.
- Dobra, daj to.
- Zostać z Tobą?
- Nie. - Martyna została sama i zrobiła test. Wyszła z łazienki, czekając na wynik zastanawiała się czy nie zadzwonić do Jakuba.
- Niespodzianka! - krzyknęli Kuba i Wojtek. Dziewczyny rzuciły im się na szyje.
- Ew, trzy minuty! - Mała pobiegła do łazienki, a Ewelina rzuciła chłopakom tylko 2 słowa:
- Test ciążowy!
- O jaa stary... Wpadłeś! - powiedział Błaszczykowski.
- No chyba Ty!
- Akurat! - dziewczyny były w łazience. Tak jak myślały - pozytywny. Ewelina przytuliła przyjaciółkę, a ta nie wiedziała co zrobić.
- Co ja mu powiem? - mówiła przez łzy.
- Spokojnie, załatwimy to. -powiedziała Ew i postanowiła zawołać Kubę.
- Ej, co ich tak długo nie ma? - gorączkowali się piłkarze. Postanowili pójść na górę. Dziewczyny były w pokoju.
- Wojtek musimy pogadać. - mrugnęła porozumiewawczo okiem Ew.
- Aaa... Stary, wpadłeś!- zaśmiał się piłkarz Borussii i został sam na sam z dziewczyną. Martyna stała w oknie, a Błaszczu przytulił się do niej.
- Jak tam?
- Jakub, jestem w ciąży. - powiedziała patrząc mu w oczy.
- Co?
- To co słyszysz.
- Chcesz to dziecko?
- Jak możesz.
- Ono jest moje?
- Kuba! Nienawidzę Cię! - wykrzyknęła dziewczyna i wybiegła z pokoju. Piłkarz pobiegł za swoją dziewczyną na ulicę, jednak dopadł go trener z ważną sprawą. Wojtek znający sytuację ruszył za przyjaciółką, nie znalazł jej. Mała dotarła do hotelu piłkarzy. "Nie znajdą mnie tutaj." - myślała dziewczyna.
- Co tu robisz? - spytał Łukasz.
- Mogę tu przekimać?
- Jasne, przecież masz tu łóżko. - powiedzieli koledzy. Kuba, Wojtek i Ewelina szukali Martyny przez resztę wieczoru.
- Chodźmy spać, pewnie jest u jakiejś koleżanki.
- Oby, to wszystko przeze mnie.
- Kuba, wrzuć na luz, będzie dobrze. - powiedzieli Ew i Wojtek, rozeszli się do swoich pokoi. Błaszczykowski napisał do dziewczyny, ale zrozumiał, że to na nic, bo zostawiła telefon w domu. Nazajutrz nie poszedł na trening, tylko wyruszył na poszukiwania. Mała poszła do pracy, ale wszyscy już o TYM mówili.
- Puściła się i teraz wkręca Kubę w dziecko!
- Taa... Jak każda napalona fanka! - usłyszała strzępki rozmów Martyna. Wracając do hotelu spotkała swojego chłopaka, akurat była przy wejściu, nie widział jej (chyba). Znalazła w barku butelkę czerwonego wina, wypiła lampkę - nie smakowało jej. Poszła do łazienki, zamknęła się na klucz i nagle zadzwonił telefon Mierzejewskiego. Wyszła i spojrzała na wyświetlacz - Jakub.
Sorry za małe opóźnienie, ale wczoraj miałam trochę lekcji i dodatkowo wyjazd do galerii i kina także wróciłam dość późno do domu ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka...
niedziela, 3 marca 2013
Rozdział VII
- Przecież to wieczność.
- To kwartał sezonu kochanie. - powiedział chłopak, a Martyna zaczęła płakać.
- Boję się zostawać sama, a jeżeli coś Ci się stanie albo znajdziesz sobie kogoś innego
- Nawet tak nie mów słoneczko! Mamy jeszcze jeden dzień i noc...
- Chodźmy spać, jest 2 w nocy!
Kuba wstał z samego rana i pojechał do klubu razem z Martyną. Gdy zajmował się papierkową robotą, wszedł Wojtek w ciemnych okularach.
- Pokaż to. - powiedział Jakub. - O jaa...widzisz coś w ogóle?
- Prawie nic.
- Aha, spoko! - zakończył rozbawiony Błaszczykowski. Wrócił do domu około północy, Wojtek, robił coś w kuchni, a Ewelina z Małą były w łazience. Kuba wszedł do pokoju i zaczął się pakować. W pewnym momencie Ew z Martyną wyszły z pomieszczenia, a ta druga zalała się łzami.
- Ej, kotek, bo nie zarobię na chusteczki, będę dzwonić. - powiedział piłkarz chcąc zwolnić uścisk.
- Nie puszczaj mnie!
- Kryzys wieku średniego? Idziemy pod prysznic.
- Nie, źle się czuję.
- No to idę sam.
- Ok. - po chwili z łazienki słychać było Queen'a, a Mała zastanawiała się co jej jest. Źle się czuła od samego rana, na skutek czego zasnęła oparta o ścianę, siedząc na podłodze i wtulając się w koszulkę ukochanego. Gdy Kuba skończył, zrobił jej zdjęcie i przeniósł na łóżko.
- Niezły trening, oby tak dalej!
Długo nie pospali, a przynajmniej ona, bo resztę nocy spędziła w toalecie... "Tylko nie to" pomyślała, ale odrzuciła tę myśl. Jakub wstał o 4 i zszedł na dół, aby zrobić sobie kawę. Po chwili zeszła reszta.
- Za pół godziny jedziemy na lotnisko! - oznajmił, a wszyscy poszli się ubierać. Szybko wbiegł na górę za Martyną. Stał w oknie i zastanawiał się co będzie dalej, a łza spłynęła mu po policzku.
- Czemu płaczesz? - podeszła do niego i wtuliła się w jego tors.
- Nie chcę Cię zostawiać, wczoraj byłaś taka bezbronna, delikatna, zupełnie jak dziecko. Wiem, że Wojtek się Tobą zaopiekuje.
- Nie dramatyzuj, chodźmy na dół. - Jakub wziął niechętnie walizki i zszedł na dół. Na odprawie siedzieli kilka godzin, a gdy nadszedł czas odlotu pocałował dziewczynę namiętnie i odszedł w swoją stronę.
- Zadzwonię wieczorem! - krzyknął na pożegnanie i wsiadł do samolotu. Miał miejsce obok Roberta przy oknie.
- Mam propozycję pracy.
- Jaką?
- Czerwone Diabły chcą podpisać ze mną kontrakt. Słuchasz mnie?
- Sorry myślałem o czymś innym. Lądujemy. - chłopcy prosto z lotniska pojechali do Dortmundu.
- Cześć chłopaki! Jutro podpisujecie kontrakty. Macie tutaj warunki. - mówiąc to trener wręczył im spory plik papierów. Kuba wszedł do pokoju i zaczął czytać dokumenty.
- Przechodzę do Czerwonych Diabłów.
- O czym Ty mówisz?
- Dostałem propozycję, są lepsze warunki.
- Podjąłeś już decyzję? - spytał Łukasz.
- Przecież mówię, że odchodzę.
- Zdrajca. - odezwał się milczący dotąd Kuba.
- O co Ci chodzi?
- Zdradzasz przyjaciół. Jesteśmy tu razem od 5 lat, a teraz odchodzisz i to gdzie...
- Masz coś do tego klubu?
- Idziesz za kasą, sprzedajesz się. Tyle! Może i jesteś lepszy ode mnie, ale kiedyś przyjdzie dzień, że zagramy przeciwko sobie i wtedy chętnie strzelę Ci gola.
- Hahaha, taa jasne. Tylko się nie połam!
- Żal mi Cię! Masz nierówno pod sufitem. Nie jesteśmy przyjaciółmi, gdyby tak było to zostałbyś w Borussii. Mówię Ci to tylko jako kapitan w imieniu kolegów z Polski. - mówiąc to Kuba wyszedł z pokoju, w którym panowała nieprzyjemna atmosfera. Spacerując, zadzwonił do Małej, która właśnie kończyła pracę.
- Jak tam? Żyjesz? - spytał.
- Jakoś, właśnie wracam do domu. Jesteś zły?
- Zdaje Ci się, może troszkę.
Macie kolejny rozdział ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka...
- Dostałem propozycję, są lepsze warunki.
- Podjąłeś już decyzję? - spytał Łukasz.
- Przecież mówię, że odchodzę.
- Zdrajca. - odezwał się milczący dotąd Kuba.
- O co Ci chodzi?
- Zdradzasz przyjaciół. Jesteśmy tu razem od 5 lat, a teraz odchodzisz i to gdzie...
- Masz coś do tego klubu?
- Idziesz za kasą, sprzedajesz się. Tyle! Może i jesteś lepszy ode mnie, ale kiedyś przyjdzie dzień, że zagramy przeciwko sobie i wtedy chętnie strzelę Ci gola.
- Hahaha, taa jasne. Tylko się nie połam!
- Żal mi Cię! Masz nierówno pod sufitem. Nie jesteśmy przyjaciółmi, gdyby tak było to zostałbyś w Borussii. Mówię Ci to tylko jako kapitan w imieniu kolegów z Polski. - mówiąc to Kuba wyszedł z pokoju, w którym panowała nieprzyjemna atmosfera. Spacerując, zadzwonił do Małej, która właśnie kończyła pracę.
- Jak tam? Żyjesz? - spytał.
- Jakoś, właśnie wracam do domu. Jesteś zły?
- Zdaje Ci się, może troszkę.
Macie kolejny rozdział ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)