Następnego dnia pogoda była okropna. Dziewczyny wstały o 7, a Błaszczykowski nadal spał.
- Gdzie Kuba?
- Śpi, nie chcę go budzić.
- Ok. - odpowiedziała Ewelina, a dziewczyny poszły na trening. Tego dnia miały dużo roboty, wszyscy łatwo ulegali kontuzjom.
- Gdzie Kuba, przecież miał być o 12 na treningu, kapitan nie powinien się spóźniać! - wrzasnął Smuda.
- Jak wychodziłam to jeszcze spał, nie odbiera, pewnie zostawił telefon i już idzie.
- Ma pół godziny. - wszyscy powrócili do swoich zajęć. Minęło pół godziny, godzina, a jego nie było.
- Jeżeli zaraz nie przyjdzie to wylatuje! Martyna, idź po niego!
- Już się robi!
- Do głowy dostanę z tym gościem, czekaj, pójdę z Tobą! - krzyknął Wojtek chcąc zerwać się z treningu.
- Wkurzający ten Wasz trener.
- Trochę.
- W ogóle dziwny typ. Ewelina Ci się podoba?
- Co za pytanie, hm?
- Normalne, tak czy nie?
- No... taak!
- To nie ma na co czekać. - powiedziała szukając kluczy.
- Kuba! Jesteśmy! - zawołała Martyna i ruszyli na "poszukiwania".
- Jego rzeczy są w łazience.
- Pewnie śpi i nie słyszał telefonu. - stwierdził Wojtek.
- Możliwe. - weszli do pokoju i tak jak przypuszczali, zobaczyli śpiącego w najlepsze bruneta.
- Jest rozpalony... przez ten deszcz wczoraj! Może lepiej go nie budzić.
- Popatrz... - zauważył opatrunek koloru czerwonego wina Wojtek. Dziewczyna zbladła, ale zachowała przytomność umysłu i zadzwoniła po lekarkę kadry. Minęła godzina, a Eweliny nadal nie było. W tym czasie Kuba zdążył się obudzić.
- Jak się czujesz? - spytała opanowana Martyna.
- Boli mnie brzuch.
- Spokojnie, zaraz przyjedzie Ewelina. - w tym momencie weszła do pokoju, zmieniła Kubie opatrunek i dała odpowiednie zastrzyki.
- I co z nim? - spytał Wojtek.
- Powinno być ok, na razie rozmawiają.
- Co do zakochanych, to hmm... wyskoczysz gdzieś ze mną wieczorem?
- O której?
- Pasuje Ci 19?
- Nie wiem czy sobie poradzą, bo Kuba...
- Nie jest dzieckiem, nic tu po Tobie.
- No to do wieczora! - odkrzyknęła dziewczyna i rozpromieniona zaczęła się szykować. Wieczorem w szampańskich nastrojach wrócili do mieszkania i zamknęli się w sypialni.
- Wiesz na co mam ochotę?
- Mhmm, ja też o tym pomyślałam. - Ewelina wskoczyła do łóżka szatyna.
A tymczasem w pokoju Kuby...
- Oni pewnie się nieźle dogadują, nie?
- Prawdopodobnie, a co?
- Też bym się tak dogadywał.
- Przestań! - zaśmiała się dziewczyna.
- Niedługo się rozstaniemy, wyjeżdżam za 2 dni.
- Co Ty mówisz? Przecież miałeś...
- Tak, miałem kontrakt do końca roku, ale mam przedłużony i muszę wyjechać.
- Na długo?
- Nie mówmy o tym.
- Kuba! - powiedziała uparcie Martyna dotykając jego torsu. Nagle usłyszeli huk w pokoju obok i postanowili sprawdzić co się dzieje.
- Co to ma być, rozmowę nam przerywacie? I co ta półka robi na...
- Lepiej nie kończ, sama spadła i weź to ze mnie. - dał znak życia Wojtek, a wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Nie żeby coś, ale ja Ci tego oka nie podbiłam.
- Ok, coś wymyślę.
- Chodź Mała, spadamy do siebie. - mówiąc to wyszli z pokoju. Kuba bał się rozmowy z Martyną, właśnie brała prysznic kiedy telefonował do trenera.
- Wrócimy do naszej rozmowy? Na jak długo wyjeżdżasz?
- Na 2 miesiące.
- Na ile?!- niemal krzyczała dziewczyna.
- Na 2 lub 3, nie wiem jeszcze.
Ciąg dalszy rozmowy w następnym rozdziale ;) Zapraszam do czytania ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka ;)
Mój drugi blog: martyna-passion.blogspot.com
niedziela, 24 lutego 2013
sobota, 16 lutego 2013
Rozdział V
- Chłopaki, chodźcie tu! - zawołał, a wszyscy zdębieli. Zobaczyli zakrwawionego i nieprzytomnego piłkarza.
- Ten to ma pecha, dzwońcie na pogotowie. - rozkazał Lewy.
Łukasz wykonał polecenie, a Wojtek ogarnął dziewczynę. Następnego dnia kiedy wszyscy byli w miarę spokojnie; odebrali Kubę ze szpitala. Nie odzywał się do nikogo, przespał resztę dnia i nic nie jadł.
- Zjedz coś, bo dłużej tak nie pociągniesz. - powiedział Robert następnego dnia rano.
- Widzę, że o mnie pamiętałeś. - wskazał Jakub na leżącą na stole jajecznicę. - Zjem i wyjeżdżam; mam dzisiaj nagranie reklamy Biedronki.
- Aaa, no to ok. Powodzenia!
- Dzięki!- odkrzyknął, zjadł i pojechał swoim Audi Q7 do studia nagraniowego. O 23 był w hotelu, wszedł do pokoju bez słowa i skorzystał z wolnej łazienki. Wziął szybki prysznic i położył się spać, rzucił tylko okiem na siedzącą Martynę i bez słowa zasnął. Następnego dnia trening rozpoczął się o 7, a kończył o 12, potem krótka przerwa i kolejny trening od 14 do 19.
- Padam na twarz, streszczaj się! - krzyknął Robert do Łukasza i czekał na wolną łazienkę.
- No to zostaliśmy sami. - powiedziała Martyna.
- Noo... A ja Ci się układa z Miśkiem? Widziałem Was razem.
- To nie tak Kuba. Kiedyś Ci powiem co między nami zaszło.
- Aha, czyli mi nie ufasz, ok, rozumiem.
- Kuba, to nie tak! - załkała dziewczyna, a brunet zniknął w łazience. Reszta wieczoru przebiegła spokojnie - piłkarze oglądali jakiś film, a Martyna poszła do koleżanki.
- Stary, źle ją potraktowałeś.
- A jak miałem ją traktować? Po tym co zrobiła z Miśkiem?! Niech do niego idzie! - wybuchnął Jakub.
- Daj sobie coś powiedzieć. Nie rozumiesz tego, że on ją próbował zgwałcić...
-Co powiedziałeś? - spytał piłkarz.
- To co słyszałeś.
- Muszę coś załatwić. - Kuba wybiegł z hotelu, kupił bukiet czerwonych róż i poszedł pod wskazany adres. Otworzyła Ewelina.
- Cześć, jest Martyna?
- Zależy dla kogo...
- Ewelina proszę Cię, muszę z nią porozmawiać.
- Miałeś już okazję. Wynoś się! - wrzasnęła dziewczyna.
Kuba przytrzymał drzwi i oznajmił spokojnie:
- Nie odejdę dopóki z nią nie porozmawiam. - mówiąc to puścił drzwi i został na dworze. Zaczęło padać. Powoli robiło mu się zimno, ale dzielnie stał pod drzwiami chociaż wiedział, że nie może się przeziębić. Nagle drzwi się otworzyły i wychyliła się Ewelina.
- Chodź tylko szybko. - powiedziała. Jakub wyglądał masakrycznie i nigdzie nie widział Martyny.
- To dla niej...
- Daj to, wstawię do wazonu może je uratuję. Idź do łazienki i weź prysznic, powieś ubrania na suszarce. - oznajmiła Ewelina, a piłkarz poszedł do łazienki. Wziął prysznic i wyszedł w samych bokserkach.
- No, no, no! Gdyby mój chłopak tak wyglądał...
- Ewelina, Kuba jest mój! - krzyknęła schodząca ze schodów Martyna.
-Naprawdę? Raptem pół godziny temu nie chciałaś mnie znać. Ja nie wiedziałem...
-Cicho już!Było minęło, teraz jesteś tylko Ty...
- Mhmm... i zero tajemnic?
- Dokładnie. Co Ci się stało? - spytała dziewczyna patrząc na opatrunek na brzuchu i opaskę na kolanie.
- To stare dzieje, najpierw buzi.
- No dobra...
- Czy możecie się opamiętać przy ludziach?
- To może niech się"ludź" ewakuuje. Załatwię Ci Szczęsnego, jest wolny.
- Spoko, mogę na to pójść! - cała trójka zaczęła się śmiać.
- Ale tak serio to co Ci się stało? - spytała dziewczyna i Kuba opowiedział jej całą historię. Była zszokowana!
- Gdybyś...
- Nawet nie dam Ci dokończyć. Kochanie jestem z Tobą i to jest najważniejsze. Co prawda jeszcze do siebie nie doszedłem, ale jak będzie ok to mam pewne plany. - na tym skończył się dzień, bo oboje zasnęli w objęciach na łóżku.
Macie kolejny rozdział ;) Następny za tydzień ;-)
Piłkareczka...
- Ten to ma pecha, dzwońcie na pogotowie. - rozkazał Lewy.
Łukasz wykonał polecenie, a Wojtek ogarnął dziewczynę. Następnego dnia kiedy wszyscy byli w miarę spokojnie; odebrali Kubę ze szpitala. Nie odzywał się do nikogo, przespał resztę dnia i nic nie jadł.
- Zjedz coś, bo dłużej tak nie pociągniesz. - powiedział Robert następnego dnia rano.
- Widzę, że o mnie pamiętałeś. - wskazał Jakub na leżącą na stole jajecznicę. - Zjem i wyjeżdżam; mam dzisiaj nagranie reklamy Biedronki.
- Aaa, no to ok. Powodzenia!
- Dzięki!- odkrzyknął, zjadł i pojechał swoim Audi Q7 do studia nagraniowego. O 23 był w hotelu, wszedł do pokoju bez słowa i skorzystał z wolnej łazienki. Wziął szybki prysznic i położył się spać, rzucił tylko okiem na siedzącą Martynę i bez słowa zasnął. Następnego dnia trening rozpoczął się o 7, a kończył o 12, potem krótka przerwa i kolejny trening od 14 do 19.
- Padam na twarz, streszczaj się! - krzyknął Robert do Łukasza i czekał na wolną łazienkę.
- No to zostaliśmy sami. - powiedziała Martyna.
- Noo... A ja Ci się układa z Miśkiem? Widziałem Was razem.
- To nie tak Kuba. Kiedyś Ci powiem co między nami zaszło.
- Aha, czyli mi nie ufasz, ok, rozumiem.
- Kuba, to nie tak! - załkała dziewczyna, a brunet zniknął w łazience. Reszta wieczoru przebiegła spokojnie - piłkarze oglądali jakiś film, a Martyna poszła do koleżanki.
- Stary, źle ją potraktowałeś.
- A jak miałem ją traktować? Po tym co zrobiła z Miśkiem?! Niech do niego idzie! - wybuchnął Jakub.
- Daj sobie coś powiedzieć. Nie rozumiesz tego, że on ją próbował zgwałcić...
-Co powiedziałeś? - spytał piłkarz.
- To co słyszałeś.
- Muszę coś załatwić. - Kuba wybiegł z hotelu, kupił bukiet czerwonych róż i poszedł pod wskazany adres. Otworzyła Ewelina.
- Cześć, jest Martyna?
- Zależy dla kogo...
- Ewelina proszę Cię, muszę z nią porozmawiać.
- Miałeś już okazję. Wynoś się! - wrzasnęła dziewczyna.
Kuba przytrzymał drzwi i oznajmił spokojnie:
- Nie odejdę dopóki z nią nie porozmawiam. - mówiąc to puścił drzwi i został na dworze. Zaczęło padać. Powoli robiło mu się zimno, ale dzielnie stał pod drzwiami chociaż wiedział, że nie może się przeziębić. Nagle drzwi się otworzyły i wychyliła się Ewelina.
- Chodź tylko szybko. - powiedziała. Jakub wyglądał masakrycznie i nigdzie nie widział Martyny.
- To dla niej...
- Daj to, wstawię do wazonu może je uratuję. Idź do łazienki i weź prysznic, powieś ubrania na suszarce. - oznajmiła Ewelina, a piłkarz poszedł do łazienki. Wziął prysznic i wyszedł w samych bokserkach.
- No, no, no! Gdyby mój chłopak tak wyglądał...
- Ewelina, Kuba jest mój! - krzyknęła schodząca ze schodów Martyna.
-Naprawdę? Raptem pół godziny temu nie chciałaś mnie znać. Ja nie wiedziałem...
-Cicho już!Było minęło, teraz jesteś tylko Ty...
- Mhmm... i zero tajemnic?
- Dokładnie. Co Ci się stało? - spytała dziewczyna patrząc na opatrunek na brzuchu i opaskę na kolanie.
- To stare dzieje, najpierw buzi.
- No dobra...
- Czy możecie się opamiętać przy ludziach?
- To może niech się"ludź" ewakuuje. Załatwię Ci Szczęsnego, jest wolny.
- Spoko, mogę na to pójść! - cała trójka zaczęła się śmiać.
- Ale tak serio to co Ci się stało? - spytała dziewczyna i Kuba opowiedział jej całą historię. Była zszokowana!
- Gdybyś...
- Nawet nie dam Ci dokończyć. Kochanie jestem z Tobą i to jest najważniejsze. Co prawda jeszcze do siebie nie doszedłem, ale jak będzie ok to mam pewne plany. - na tym skończył się dzień, bo oboje zasnęli w objęciach na łóżku.
Macie kolejny rozdział ;) Następny za tydzień ;-)
Piłkareczka...
niedziela, 10 lutego 2013
Rozdział IV
Wypadek Kuby sprawił, że zamknął się w sobie, nie chciał z nikim rozmawiać, ale za to myślał trochę nad swoim życiem. Po ściągnięciu gipsu wyjechał do Polski - mógł wrócić do gry za 4 miesiące. Odwiedził babcię i rodziców... na cmentarzu. Chciał zakończyć swój toksyczny związek z "ukochaną" Agatą. Przegadał to jeszcze z kumplami, gdy oglądał ich trening.
- Stary, jak dla mnie to już dawno powinieneś ją zostawić.
- Tak, a to czemu? - spytał Jakub Szczęsnego.
- Przecież każdy wie, że się puszcza.
- Co powiedziałeś?! - wrzasnął Błaszczu.
- Ej, ej, ej! Ogarnijcie się chłopaki! - przystopował Łukasz.
- Ręce jeszcze mam zdrowe! Nie kocham jej, ale mimo wszystko kobiet się nie obraża.
- A co, już masz inną, nie?! Na przykład moją żonę... Jak mogłeś debilu? I to się nazywa kapitan... Powinni Ci tę nogę uciąć!
- Robert co Ty mówisz?! - zdziwił się Kuba. - Swój honor mam i żony najlepszego przyjaciele bym nie tknął. Nie mam zamiaru siedzieć w tym fałszywym towarzystwie. - mówiąc to wyszedł na dwór. Następnego dnia wyjechał i rozwiódł się z żoną.
- Kuba, żyjesz? Musiałbyś przyjechać do Wawy! - nagrał się Wojtek. Nie miał co robić, więc pojechał - były jego urodziny, koledzy urządzili mu genialne Birthday Party. Przedtem pogodził się z Robertem.
- Sorry, ale to było zamierzone żebyś wyjechał. Mamy niespodziankę!
- Mhmm - mruknął Kuba i zobaczył w drzwiach swoją prawdziwą miłość.
- To Ty?!
- Tak Kubuniu, czekałam na Ciebie! Będę Twoją nową fizjoterapeutką, cieszysz się?
- I to jak! - nieco speszony sytuacją cmoknął ją w policzek i wyszli do pozostałych biorąc z lodówki 2 Finlandie, aby nie wejść z pustymi rękoma, a sami ruszyli podbijać parkiet przy piosence "Ona tańczy dla mnie". Zabawa skończyła się o 5 rano, więc wszyscy poszli do wspólnego pokoju. Błaszczykowski wziął prysznic i poszedł biegać, a o 8 stawił się na treningu.
-Czy wy jesteście razem? -spytał w szatni Lewy.
- Tak, licealna miłość nie rdzewieje. - z pieśnią na ustach wrócił do hotelu. Mieszkał z nimi też Misiek, jakiś nowy "skarb" Smudy. Oczywiście życie zaczyna się po 16:00, więc dzisiaj symbolicznie tylko browarki. Wszyscy byli, pili i mieli się dobrze, a przed tym Kuba odbył szczerą rozmowę z Martyną i oficjalnie byli parą. W pewnej chwili Misiek dostał sms'a od swojej dziewczyny ze zdjęciem, na którym całuje się z Błaszczykowskim.
- O kurwa! Jak mogłeś?! - wrzeszcząc chciał się na niego rzucić, ale Kuba miał dobry refleks.
- Jak nie możesz to nie pij, a nie szalejesz. I grzeczniej, bo Cię wyjebią z kadry, a referencje dam Ci takie, że liście będziesz grabił na ulicach.
- Robisz "to" z Agatą?!
- O czym Ty mówisz?! - Misiek pokazał mu zdjęcie. Kuba schował twarz w dłoniach i wrzasnął, że to jego była żona. Misiek wyszedł z pokoju, a tu zaczęła się kolejna sprzeczka.
- Nie mówiłeś, że masz żonę.
- Byłą żonę. - poprawił oschle Kuba.
- Myślałam, że to mnie kochasz. Nie chcę Cię znać! - Martyna wybiegła do łazienki, a wkurzony Błaszczykowski wyszedł z pokoju. Poszedł do baru, w którym był Misiek.
- Jak ja ją kuźwa stracę to będziesz zbierał zęby z chodnika. - powiedział dobitnie i wyszedł. Spacerował dość długo po parku, aż w końcu wrócił do hotelu. Jednak Misiek miał swoją wersję wydarzeń i po dużej ilości alkoholu stwierdził, że Kuba musiał nadal kochać jego żonę. Chciał zemsty - postanowił zgwałcić i zabić dziewczynę piłkarza. Jakub usłyszał od recepcjonistki, że w pokoju zostali tylko Misiek i Martyna - lekko otworzył drzwi i zobaczył rozbierającego się chłopaka - wszystko było jasne - on ją kochał i wymyślił całą tę szopkę. Ok, dobra, ma co chciał. Jakub wyszedł i usiadł na ławce. Nie miał nic innego do roboty. W pewnym momencie usłyszał krzyki i zobaczył wybiegającego z hotelu Miśka. Zatrzymał go, a ten pchnął piłkarza na ziemię. Kuba uderzył się w głowę i stracił przytomność. Tymczasem w hotelu...
- Nic Ci nie jest? - pytali piłkarze.
- Nie, ale jak on mógł... - płakała dziewczyna.
- Niepotrzebnie się denerwujesz. Spokojnie, już dobrze.
- Gdzie Kuba? Chcę z nim pogadać...
- Zaraz go znajdę, był przed hotelem. - oznajmił Łukasz i ruszył na poszukiwania kolegi...
Sorry, że tak długo nic nie dodawałam, ale miałam mały zastój, na szczęście rozdziały mam napisane do przodu, więc póki co tylko przepisuję, ale musiałabym zacząć coś pisać ;) Postaram się dodawać rozdziały w weekendy, wiecie jak jest...
Love You All!
Piłkareczka ;)
- Stary, jak dla mnie to już dawno powinieneś ją zostawić.
- Tak, a to czemu? - spytał Jakub Szczęsnego.
- Przecież każdy wie, że się puszcza.
- Co powiedziałeś?! - wrzasnął Błaszczu.
- Ej, ej, ej! Ogarnijcie się chłopaki! - przystopował Łukasz.
- Ręce jeszcze mam zdrowe! Nie kocham jej, ale mimo wszystko kobiet się nie obraża.
- A co, już masz inną, nie?! Na przykład moją żonę... Jak mogłeś debilu? I to się nazywa kapitan... Powinni Ci tę nogę uciąć!
- Robert co Ty mówisz?! - zdziwił się Kuba. - Swój honor mam i żony najlepszego przyjaciele bym nie tknął. Nie mam zamiaru siedzieć w tym fałszywym towarzystwie. - mówiąc to wyszedł na dwór. Następnego dnia wyjechał i rozwiódł się z żoną.
- Kuba, żyjesz? Musiałbyś przyjechać do Wawy! - nagrał się Wojtek. Nie miał co robić, więc pojechał - były jego urodziny, koledzy urządzili mu genialne Birthday Party. Przedtem pogodził się z Robertem.
- Sorry, ale to było zamierzone żebyś wyjechał. Mamy niespodziankę!
- Mhmm - mruknął Kuba i zobaczył w drzwiach swoją prawdziwą miłość.
- To Ty?!
- Tak Kubuniu, czekałam na Ciebie! Będę Twoją nową fizjoterapeutką, cieszysz się?
- I to jak! - nieco speszony sytuacją cmoknął ją w policzek i wyszli do pozostałych biorąc z lodówki 2 Finlandie, aby nie wejść z pustymi rękoma, a sami ruszyli podbijać parkiet przy piosence "Ona tańczy dla mnie". Zabawa skończyła się o 5 rano, więc wszyscy poszli do wspólnego pokoju. Błaszczykowski wziął prysznic i poszedł biegać, a o 8 stawił się na treningu.
-Czy wy jesteście razem? -spytał w szatni Lewy.
- Tak, licealna miłość nie rdzewieje. - z pieśnią na ustach wrócił do hotelu. Mieszkał z nimi też Misiek, jakiś nowy "skarb" Smudy. Oczywiście życie zaczyna się po 16:00, więc dzisiaj symbolicznie tylko browarki. Wszyscy byli, pili i mieli się dobrze, a przed tym Kuba odbył szczerą rozmowę z Martyną i oficjalnie byli parą. W pewnej chwili Misiek dostał sms'a od swojej dziewczyny ze zdjęciem, na którym całuje się z Błaszczykowskim.
- O kurwa! Jak mogłeś?! - wrzeszcząc chciał się na niego rzucić, ale Kuba miał dobry refleks.
- Jak nie możesz to nie pij, a nie szalejesz. I grzeczniej, bo Cię wyjebią z kadry, a referencje dam Ci takie, że liście będziesz grabił na ulicach.
- Robisz "to" z Agatą?!
- O czym Ty mówisz?! - Misiek pokazał mu zdjęcie. Kuba schował twarz w dłoniach i wrzasnął, że to jego była żona. Misiek wyszedł z pokoju, a tu zaczęła się kolejna sprzeczka.
- Nie mówiłeś, że masz żonę.
- Byłą żonę. - poprawił oschle Kuba.
- Myślałam, że to mnie kochasz. Nie chcę Cię znać! - Martyna wybiegła do łazienki, a wkurzony Błaszczykowski wyszedł z pokoju. Poszedł do baru, w którym był Misiek.
- Jak ja ją kuźwa stracę to będziesz zbierał zęby z chodnika. - powiedział dobitnie i wyszedł. Spacerował dość długo po parku, aż w końcu wrócił do hotelu. Jednak Misiek miał swoją wersję wydarzeń i po dużej ilości alkoholu stwierdził, że Kuba musiał nadal kochać jego żonę. Chciał zemsty - postanowił zgwałcić i zabić dziewczynę piłkarza. Jakub usłyszał od recepcjonistki, że w pokoju zostali tylko Misiek i Martyna - lekko otworzył drzwi i zobaczył rozbierającego się chłopaka - wszystko było jasne - on ją kochał i wymyślił całą tę szopkę. Ok, dobra, ma co chciał. Jakub wyszedł i usiadł na ławce. Nie miał nic innego do roboty. W pewnym momencie usłyszał krzyki i zobaczył wybiegającego z hotelu Miśka. Zatrzymał go, a ten pchnął piłkarza na ziemię. Kuba uderzył się w głowę i stracił przytomność. Tymczasem w hotelu...
- Nic Ci nie jest? - pytali piłkarze.
- Nie, ale jak on mógł... - płakała dziewczyna.
- Niepotrzebnie się denerwujesz. Spokojnie, już dobrze.
- Gdzie Kuba? Chcę z nim pogadać...
- Zaraz go znajdę, był przed hotelem. - oznajmił Łukasz i ruszył na poszukiwania kolegi...
Sorry, że tak długo nic nie dodawałam, ale miałam mały zastój, na szczęście rozdziały mam napisane do przodu, więc póki co tylko przepisuję, ale musiałabym zacząć coś pisać ;) Postaram się dodawać rozdziały w weekendy, wiecie jak jest...
Love You All!
Piłkareczka ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)