czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział XVI

- Nie, nic. Słabo mi się zrobiło.
- Połóż się, a Ty otwórz okna. - polecił Wojtkowi Łukasz.
- Dajcie mu wody. - ponagliła Ewelina.
- Skarbie, spokojnie. Nie płacz już.
- Wtedy też tak było. Myślałam, że umierasz, wiesz jak się bałam, że Cię nie uratują?
- Ale kochanie jestem przy Tobie. To tylko zmęczenie. - mówiąc to Jakub całował narzeczoną, potem zasnęli przytuleni, a piłkarze poszli do swoich pokoi. - czuwali tylko Szczęsny, Lewandowski i Piszczek.
Kuba obudził się około południa - w tym czasie Mała wstała i poszła do pracy. Był wściekły, bo mieli odpoczywać, więc szybko po nią poszedł.
- Co Ty robisz?! Leżałaś 4 miesiące chora. Nie wolno Ci przecież tak się... - monolog Kuby przerwało nagłe omdlenie fizjoterapeutki.
Ewelina szybko zareagowała i Mała znalazła się po chwili w bezpiecznym, ciepłym łóżku.
- Byłaś nieodpowiedzialna. Nigdy więcej tego nie rób! - krzyczał piłkarz.
- Co jeszcze? Co mogę robić?! Mam o niej myśleć? Tego chcesz?!
- Uspokój się dziewczyno. Masz iść do psychologa, razem pójdziemy.
- Nie! Nie jestem wariatką! Nigdzie nie idę. - płakała Martyna i wtuliła się w tors mężczyzny. Tylko wtedy była spokojna, a rozmawiający z niż później psycholog zdiagnozował depresję. Mała dostała leki.
- Ale przede wszystkim potrzebuje wsparcia. - podsumował doktor.
- Kochanie, a może pojedziemy do Twoich rodziców? Mieszkają na wsi, poznają mnie. - zaproponował nieśmiało Błaszczykowski.
- Chętnie Was zawiozę. - zaoferował się Szczęsny.
- Jak chcesz. Powiemy im o dziecku? - martwiła się w samochodzie Mała.
- Jak uważasz. Możesz na mnie liczyć. - wyszeptał piłkarz.
Po kilku godzinach byli pod Wrocławiem - rodzice przywitali córkę i Kubę serdecznie, gdyż wiedzieli o tym co przeszli. Jednak nie chcieli się zdradzić i nie dali po sobie nic poznać. Zakochani byli zmęczeni chorobami i utratą dziecka dlatego postanowili, że w ich życiu będzie luźniej choć przez chwilę i poszli na spacer nieco odpocząć. Byli przytuleni, spokojni i od bardzo dawno po raz pierwszy czuli się szczęśliwi.
- Kochanie, jak tam?
- Ciężko, ale bądź przy mnie, wtedy jestem bezpieczna. - oznajmiła dziewczyna.
- Wszystko się ułoży, zobaczysz. Zostaniemy tu tak długo jak będziesz chciała, przyrzekam. - narzeczeni usiedli na brzegu rzeki, a Kuba objął dziewczynę. Cały dzień podróży wykończył Małą na tyle, że pierwszy raz spokojnie, bez nerwów zasnęła. Niestety Jakub musiał obudzić dziewczynę, gdyż nie był na tyle silny i zdrowy, aby nosić ukochaną. Gdy para wróciła do domu zasnęli po chwili. Spali długo, do południa i prawie zapomnieli o problemach. Prawie to duża różnica - Mała nie pozwoliła Kubie na jakiekolwiek czułości, bo bała się konsekwencji.
- Ile tak można?! Całe życie?
- Tyle ile trzeba.
- Gdybym chciał żyć w celibacie poszedłbym na księdza.
- Raczej zostałbym księdzem. - Martyna rzuciła poduszką w chłopaka i wszystko poszło dobrze. Przełamali się, a co najważniejsze, nie szukali powodów do kłótni w tej kwestii.
- Wolałabyś córkę czy syna?
- Kuba? Jak możesz?! - wzdrygnęła się dziewczyna.
- No co?! Przecież mieliśmy córkę.
- Przestań, ogarnij, że wiem, pamiętam i czuję to, a Ty mi w kółko o tym przypominasz!
- Nareszcie! Moja kocica wróciła... Mnie wszystko jedno.
- Tak?
- Byle chłopak!
- Nie zrobisz z niego piłkarza, nie ma mowy. - Mała zostawiła "obrażonego" Kubę w łóżku i poszła się ogarnąć oraz przewietrzyć. Jakub natomiast źle się czuł i zasnął. Niczego nieświadoma dziewczyna przeżyła szok, gdy po powrocie do pokoju zobaczyła według niej nieprzytomnego mężczyznę z myślami samobójczym w głowie (sms Kuby do Lewego: "Żyję, ale co to za życie, czas z tym skończyć."). Chłopakom chodziło po prostu o to, że życie piłkarza bez gry jest nudne.

Macie kolejny rozdział po dłuuuugiej przerwie ;) Wykorzystałam nieco przerwę świąteczną i oto jest ;D Miłego czytania, być może po zakończeniu pierwszego semestru pojawi się następny ;-) 
Pozdrawiam! 
piłkareczka... ;-) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz