- To kwartał sezonu kochanie. - powiedział chłopak, a Martyna zaczęła płakać.
- Boję się zostawać sama, a jeżeli coś Ci się stanie albo znajdziesz sobie kogoś innego
- Nawet tak nie mów słoneczko! Mamy jeszcze jeden dzień i noc...
- Chodźmy spać, jest 2 w nocy!
Kuba wstał z samego rana i pojechał do klubu razem z Martyną. Gdy zajmował się papierkową robotą, wszedł Wojtek w ciemnych okularach.
- Pokaż to. - powiedział Jakub. - O jaa...widzisz coś w ogóle?
- Prawie nic.
- Aha, spoko! - zakończył rozbawiony Błaszczykowski. Wrócił do domu około północy, Wojtek, robił coś w kuchni, a Ewelina z Małą były w łazience. Kuba wszedł do pokoju i zaczął się pakować. W pewnym momencie Ew z Martyną wyszły z pomieszczenia, a ta druga zalała się łzami.
- Ej, kotek, bo nie zarobię na chusteczki, będę dzwonić. - powiedział piłkarz chcąc zwolnić uścisk.
- Nie puszczaj mnie!
- Kryzys wieku średniego? Idziemy pod prysznic.
- Nie, źle się czuję.
- No to idę sam.
- Ok. - po chwili z łazienki słychać było Queen'a, a Mała zastanawiała się co jej jest. Źle się czuła od samego rana, na skutek czego zasnęła oparta o ścianę, siedząc na podłodze i wtulając się w koszulkę ukochanego. Gdy Kuba skończył, zrobił jej zdjęcie i przeniósł na łóżko.
- Niezły trening, oby tak dalej!
Długo nie pospali, a przynajmniej ona, bo resztę nocy spędziła w toalecie... "Tylko nie to" pomyślała, ale odrzuciła tę myśl. Jakub wstał o 4 i zszedł na dół, aby zrobić sobie kawę. Po chwili zeszła reszta.
- Za pół godziny jedziemy na lotnisko! - oznajmił, a wszyscy poszli się ubierać. Szybko wbiegł na górę za Martyną. Stał w oknie i zastanawiał się co będzie dalej, a łza spłynęła mu po policzku.
- Czemu płaczesz? - podeszła do niego i wtuliła się w jego tors.
- Nie chcę Cię zostawiać, wczoraj byłaś taka bezbronna, delikatna, zupełnie jak dziecko. Wiem, że Wojtek się Tobą zaopiekuje.
- Nie dramatyzuj, chodźmy na dół. - Jakub wziął niechętnie walizki i zszedł na dół. Na odprawie siedzieli kilka godzin, a gdy nadszedł czas odlotu pocałował dziewczynę namiętnie i odszedł w swoją stronę.
- Zadzwonię wieczorem! - krzyknął na pożegnanie i wsiadł do samolotu. Miał miejsce obok Roberta przy oknie.
- Mam propozycję pracy.
- Jaką?
- Czerwone Diabły chcą podpisać ze mną kontrakt. Słuchasz mnie?
- Sorry myślałem o czymś innym. Lądujemy. - chłopcy prosto z lotniska pojechali do Dortmundu.
- Cześć chłopaki! Jutro podpisujecie kontrakty. Macie tutaj warunki. - mówiąc to trener wręczył im spory plik papierów. Kuba wszedł do pokoju i zaczął czytać dokumenty.
- Przechodzę do Czerwonych Diabłów.
- O czym Ty mówisz?
- Dostałem propozycję, są lepsze warunki.
- Podjąłeś już decyzję? - spytał Łukasz.
- Przecież mówię, że odchodzę.
- Zdrajca. - odezwał się milczący dotąd Kuba.
- O co Ci chodzi?
- Zdradzasz przyjaciół. Jesteśmy tu razem od 5 lat, a teraz odchodzisz i to gdzie...
- Masz coś do tego klubu?
- Idziesz za kasą, sprzedajesz się. Tyle! Może i jesteś lepszy ode mnie, ale kiedyś przyjdzie dzień, że zagramy przeciwko sobie i wtedy chętnie strzelę Ci gola.
- Hahaha, taa jasne. Tylko się nie połam!
- Żal mi Cię! Masz nierówno pod sufitem. Nie jesteśmy przyjaciółmi, gdyby tak było to zostałbyś w Borussii. Mówię Ci to tylko jako kapitan w imieniu kolegów z Polski. - mówiąc to Kuba wyszedł z pokoju, w którym panowała nieprzyjemna atmosfera. Spacerując, zadzwonił do Małej, która właśnie kończyła pracę.
- Jak tam? Żyjesz? - spytał.
- Jakoś, właśnie wracam do domu. Jesteś zły?
- Zdaje Ci się, może troszkę.
Macie kolejny rozdział ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka...
- Dostałem propozycję, są lepsze warunki.
- Podjąłeś już decyzję? - spytał Łukasz.
- Przecież mówię, że odchodzę.
- Zdrajca. - odezwał się milczący dotąd Kuba.
- O co Ci chodzi?
- Zdradzasz przyjaciół. Jesteśmy tu razem od 5 lat, a teraz odchodzisz i to gdzie...
- Masz coś do tego klubu?
- Idziesz za kasą, sprzedajesz się. Tyle! Może i jesteś lepszy ode mnie, ale kiedyś przyjdzie dzień, że zagramy przeciwko sobie i wtedy chętnie strzelę Ci gola.
- Hahaha, taa jasne. Tylko się nie połam!
- Żal mi Cię! Masz nierówno pod sufitem. Nie jesteśmy przyjaciółmi, gdyby tak było to zostałbyś w Borussii. Mówię Ci to tylko jako kapitan w imieniu kolegów z Polski. - mówiąc to Kuba wyszedł z pokoju, w którym panowała nieprzyjemna atmosfera. Spacerując, zadzwonił do Małej, która właśnie kończyła pracę.
- Jak tam? Żyjesz? - spytał.
- Jakoś, właśnie wracam do domu. Jesteś zły?
- Zdaje Ci się, może troszkę.
Macie kolejny rozdział ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka...
Oby tylko Lewy nie odszedł z Borussi! (odnosi się to do opowiadania ale i do życia również :D).
OdpowiedzUsuńRozdział fajny, tylko proszę Cię, nie przenoś Lewego do innego klubu :D
Pozdrawiam
W życiu przechodzi jakoś pod koniec sezonu letniego, a co do mojego opowiadania, to akcja się dopiero rozwija jak widać ;-) Kto wie? Może oburzeni koledzy jakoś wpłyną na jego decyzję...
OdpowiedzUsuń