niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział VI

Następnego dnia pogoda była okropna. Dziewczyny wstały o 7, a Błaszczykowski nadal spał.
- Gdzie Kuba?
- Śpi, nie chcę go budzić.
- Ok. - odpowiedziała Ewelina, a dziewczyny poszły na trening. Tego dnia miały dużo roboty, wszyscy łatwo ulegali kontuzjom.
- Gdzie Kuba, przecież miał być o 12 na treningu, kapitan nie powinien się spóźniać! - wrzasnął Smuda.
- Jak wychodziłam to jeszcze spał, nie odbiera, pewnie zostawił telefon i już idzie.
- Ma pół godziny. - wszyscy powrócili do swoich zajęć. Minęło pół godziny, godzina, a jego nie było.
- Jeżeli zaraz nie przyjdzie to wylatuje! Martyna, idź po niego!
- Już się robi!
- Do głowy dostanę z tym gościem, czekaj, pójdę z Tobą! - krzyknął Wojtek chcąc zerwać się z treningu.
- Wkurzający ten Wasz trener.
- Trochę.
- W ogóle dziwny typ. Ewelina Ci się podoba?
- Co za pytanie, hm?
- Normalne, tak czy nie?
- No... taak!
- To nie ma na co czekać. - powiedziała szukając kluczy.
- Kuba! Jesteśmy! - zawołała Martyna i ruszyli na "poszukiwania".
- Jego rzeczy są w łazience.
- Pewnie śpi i nie słyszał telefonu. - stwierdził Wojtek.
- Możliwe. - weszli do pokoju i tak jak przypuszczali, zobaczyli śpiącego w najlepsze bruneta.
- Jest rozpalony... przez ten deszcz wczoraj! Może lepiej go nie budzić.
- Popatrz... - zauważył opatrunek koloru czerwonego wina Wojtek. Dziewczyna zbladła, ale zachowała przytomność umysłu i zadzwoniła po lekarkę kadry. Minęła godzina, a Eweliny nadal nie było. W tym czasie Kuba zdążył się obudzić.
- Jak się czujesz? - spytała opanowana Martyna.
- Boli mnie brzuch.
- Spokojnie, zaraz przyjedzie Ewelina. - w tym momencie weszła do pokoju, zmieniła Kubie opatrunek i dała odpowiednie zastrzyki.
- I co z nim? - spytał Wojtek.
- Powinno być ok, na razie rozmawiają.
- Co do zakochanych, to hmm... wyskoczysz gdzieś ze mną wieczorem?
- O której?
- Pasuje Ci 19?
- Nie wiem czy sobie poradzą, bo Kuba...
- Nie jest dzieckiem, nic tu po Tobie.
- No to do wieczora! - odkrzyknęła dziewczyna i rozpromieniona zaczęła się szykować. Wieczorem w szampańskich nastrojach wrócili do mieszkania i zamknęli się w sypialni.
- Wiesz na co mam ochotę?
- Mhmm, ja też o tym pomyślałam. - Ewelina wskoczyła do łóżka szatyna.
A tymczasem w pokoju Kuby...
- Oni pewnie się nieźle dogadują, nie?
- Prawdopodobnie, a co?
- Też bym się tak dogadywał.
- Przestań! - zaśmiała się dziewczyna.
- Niedługo się rozstaniemy, wyjeżdżam za 2 dni.
- Co Ty mówisz? Przecież miałeś...
- Tak, miałem kontrakt do końca roku, ale mam przedłużony i muszę wyjechać.
- Na długo?
- Nie mówmy o tym.
- Kuba! - powiedziała uparcie Martyna dotykając jego torsu. Nagle usłyszeli huk w pokoju obok i postanowili sprawdzić co się dzieje.
- Co to ma być, rozmowę nam przerywacie? I co ta półka robi na...
- Lepiej nie kończ, sama spadła i weź to ze mnie. - dał znak życia Wojtek, a wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Nie żeby coś, ale ja Ci tego oka nie podbiłam.
- Ok, coś wymyślę.
- Chodź Mała, spadamy do siebie. - mówiąc to wyszli z pokoju. Kuba bał się rozmowy z Martyną, właśnie brała prysznic kiedy telefonował do trenera.
- Wrócimy do naszej rozmowy? Na jak długo wyjeżdżasz?
- Na 2 miesiące.
- Na ile?!- niemal krzyczała dziewczyna.
- Na 2 lub 3, nie wiem jeszcze.

Ciąg dalszy rozmowy w następnym rozdziale ;) Zapraszam do czytania ;-)
Pozdrawiam!
Piłkareczka ;)
Mój drugi blog: martyna-passion.blogspot.com

2 komentarze:

  1. Ciekawy rozdział. No, no, no co tam się u Wojtka dzieje :D Co oni tam musieli robić, żeby półka na niego spadła hahaha ;D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Wojtek wszystkich powala... sama nie wiem, nie pytałam ;-)

      Usuń